 |
 28 lipca 2006 r. Gdynia. Dworzec PKP - wizytówka ze skazą
Zgodnie z obietnicami szefów PKP, na dworcu kolejowym Gdynia Główna Osobowa właśnie powinni pojawić się robotnicy, opłacani przez bogatego inwestora, który miał przeprowadzić wielką modernizację. Powinni. Ale ich nie ma! A kolejarze, jakby nigdy nic, nadal roztaczają przed nami wizję pięknego gdyńskiego dworca. Wizja jest wspaniała. Tyle, że na razie mocno nierealna. Remont dworca ma się zacząć najwcześniej za kilka lat. A dokładniej? Nie wiadomo! Prezydentowi Wojciechowi Szczurkowi, dyrektor biura nieruchomości strategicznych Paweł Olczyk obiecał, iż stanie się to za 1,5 do 2 lat. Nam, że za 4-5 lat. Za to zastępca dyrektora oddziału Dworce Kolejowe, Waldemar Grzyb, w rozmowie z nami stwierdził, że za 3-4 lata. Tymczasem wizytówka naszego miasta pozostawia w pamięci wyjeżdżających niezapomniane przeżycia. - Na pewno dobrze zapamiętamy przeprawę przez wasz dworzec - mówi Jarosław Burba z Opola. Żeby odjechać musiał wejść po schodach na peron cztery razy. Najpierw wniósł swój plecak, potem plecak swojej dziewczyny, potem swój rower, a potem swojej dziewczyny. - Gdyby Agnieszka przyjechała tu sama, chyba by musiała zostać. Z plecakiem i rowerem na pewno sama by nie weszła. Ale walka ze schodami to nie jedyna batalia, jaką muszą stoczyć turyści opuszczający miasto. Postanowiliśmy na własnej skórze przekonać się, jakie wspomnienia wywożą z Gdyni. O naszych wraźeniach piszemy w "Kurierze Gdyńskim", piątkowym dodatku do "Dziennika Bałtyckiego"
-
POLSKA Dziennik Bałtycki
|