 |
 Gdynia, dworzec PKP. Na słabą trójkę
Od rozpoczęcia akcji Teraz dworzec minęły ponad dwa miesiące. Postanowiliśmy sprawdzić, czy coś się w budynku dworca zmieniło. Poszliśmy szlakiem, którym prowadziła nas w sierpniu Rosanna Sibora, uczennica III LO w Gdyni. Tak jak dwa miesiące temu, zwiedzanie rozpoczęliśmy przy drzwiach wahadłowych głównego wejścia. Rosanna pokazała nam wtedy oderwany, niebezpiecznie sterczący u dołu drzwi kawał blachy, o który wcześniej rozdarła spodnie. Drzwi wymienione nie zostały, ale blacha jest już tak umocowana, że nikt o nią spodni nie rozerwie. W dalszej wędrówce nie znaleźliśmy opisywanych wcześniej zardzewiałych koszy na śmieci. Już nie straszą swoim widokiem. Niestety, nie zastąpiono ich innymi. Tak jak i kosze zniknęły kołtuny kurzu, które jeszcze dwa miesiące temu kłębiły się pod ścianami. Osłon kaloryferów przy przejściu do dworca SKM także nie pokrywa już warstwa wieloletniego kurzu. Niektóre zostały nawet odmalowane. Kiedy je fotografowaliśmy zaczepiali nas przechodnie. - Dobrze, róbcie zdjęcia i piszcie dalej - zachęcał młody chłopak, który zatrzymał się przy nas w biegu. - Trzeba to wreszcie wyremontować - dorzucił i pobiegł dalej. - Dworzec wprawdzie nie wygląda jeszcze o wiele lepiej, ale przynajmniej widać tu sprzątających - twierdzą Henryka Patocka, właścicielka sklepu przy przejściu na Dworzec Podmiejski. Dalej w tunelu przy peronach także widać zmiany. Można wprawdzie poznać miejsca, w których grafficiarze ćwiczyli swoje pędzle, ale ich dzieł już nie ma. Ktoś wreszcie zadał sobie trud, by je usunąć. Natomiast od lat nieczynna tablica z rozkładem jazdy wisi nadal. Ta jednak, jak się dowiedzieliśmy od właściciela - spółki PKP Telekomunikacja Kolejowa - wisieć tam będzie aż do czasu remontu dworca. Niestety, nie zniknęło też to, co najbardziej denerwuje naszych Czytelników - stojące pod ścianami przejścia do Dworca Podmiejskiego kałuże moczu, pozostawiane przez bezdomnych, którzy choć stale przeganiani przez policję, nic sobie z gróźb mundurowych nie robią. Na własne oczy widzieliśmy jak kilku policjantów wyprowadzało jednego przez drzwi, a mężczyzna w stanie ?wskazującym na spożycie? po prostu przeszedł do drugiego wejścia i wrócił do kolegów.
-
POLSKA Dziennik Bałtycki
|