Niedziela, 21 Marca 2010 Imieniny: Lubomir, Benedykt, Mikołaj Wyślij kartkę Zaloguj się | RSS


NaszeMiasto.pl >> Pomorskie >> Czy Plus Camerimage zmieni Gdynię w polskie Cannes?

Czy Plus Camerimage zmieni Gdynię w polskie Cannes?

Polska Dziennik Bałtycki Jarosław Zalesiński

2010-02-02 08:39:18 , Aktualizacja 2010-02-02 11:55:43

Ustawiona na gdyńskim Skwerze Kościuszki makieta studia, w którym James Cameron zrealizował film "Avatar"? Łowcy autografów, polujący pod hotelem Gdynia na Davida Lyncha czy Billa Murraya? Nie jest to takie nieprawdopodobne. Łódzki festiwal Plus Camerimage, na którym takie atrakcje są codziennością, szuka dla siebie nowego miejsca. Czy mogłaby się nim stać Gdynia?

Gdynia myśli o organizacji kolejnej kinowej imprezy. Roman Gutek proponował miastu festiwal kina amerykańskiego, ale do porozumienia nie doszło. Gdynia mogłaby za to przejąć Plus Camerimage, na który przyjeżdżają takie gwiazdy jak Bill Murray ( na zdjęciu w środku). (© Paweł Nowak)

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij »
Festiwal Plus Camerimage organizowany jest w Łodzi od 2000 roku. Został tam przeniesiony przez jego pomysłodawcę i organizatora, Marka Żydowicza, z Torunia, który po siedmiu latach okazał się za ciasny dla błyskawicznie rozwijającej się imprezy. Pomysł Żydowicza zorganizowania festiwalu, na którym nagradzani byliby operatorzy, okazał się strzałem w dziesiątkę. Dziś, w dobie filmu "Avatar", widać jeszcze wyraźniej, że nowe technologie, związane ze zdjęciami i obrazem, nadają światowemu kinu ogromnego przyspieszenia.

Przyspieszenia nabierała też sama impreza. Aby pomieścić projekcje, spotkania i warsztaty w jednym miejscu, Marek Żydowicz zaproponował miastu wybudowanie nowoczesnego Camerimage Łódź Center dla 3 tys. widzów. Kosztowny projekt, stworzony przez słynnego architekta Franka Gehry'ego, jednak najpewniej nie zostanie zrealizowany, a Żydowicz, skonfliktowany z łódzką Radą Miasta, szuka dla swojej imprezy nowego miejsca.

- Mój zespół zaczął rozmowy z Poznaniem i z innymi miastami - potwierdza Żydowicz.
Zapytany o możliwość przeniesienia imprezy do Gdyni, organizator Plus Camerimage wymienia atuty miasta - położenie nad morzem, obecny Zarząd Miasta z jego prezydentem oraz tradycje kinowe, z festiwalem polskich filmów i uruchamianą gdyńską szkołą filmową. - Gdynię można by zmienić w polskie Cannes - przekonuje Żydowicz.

- To byłoby fantastyczne - cieszy się na perspektywę Camerimage w Gdyni Jerzy Rados, wicedyrektor gdyńskiej szkoły filmowej. - Dla młodych ludzi byłaby to kolejna atrakcyjna impreza w Gdyni. Przyczyniłaby się ona do stworzenia w naszym mieście silnego ośrodka filmowego.
Budżet ostatniego festiwalu wynosił 5,5 mln zł. Trudno sobie wyobrazić, aby tyle wysupłała sama Gdynia. - Temat jest dla mnie zaskakująco nowy - ostrożnie komentuje Władysław Zawistowski, dyrektor Departamentu Kultury Urzędu Marszałkowskiego - ale mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że jesteśmy przygotowani na wspieranie podobnych inicjatywy. Każda duża impreza festiwalowa będzie przez nas poważnie rozpatrywana.

Festiwal tej rangi, na jaką zapracował Plus Camerimage, to nie tylko prestiż, ale także wymierne korzyści. Według firmy Millward Brown, Łódź i jego mieszkańcy zarabiali na Plus Camerimage 6 mln zł. Na ubiegłorocznym festiwalu pojawiło się 70 tys. widzów, z których wielu zostawiło pieniądze w hotelach i restauracjach. Na co najmniej drugie 6 mln zł analitycy wycenili korzyści promocyjne dla miasta.

- Łódź zrozumie stratę, gdy ona nastąpi - komentuje Marek Żydowicz.

Od Torunia do...
1993
Pierwszy festiwal, zorganizowany w Toruniu przez grupkę entuzjastów kina. Mimo braku tradycji udało im się zaprosić światowe gwiazdy kina, m.in. Svena Nykvista, operatora Ingmara Bergmana. Pierwszym laureatem Złotej Żaby, najważniejszego wyróżnienia festiwalu, został Stuart Dryburgh za film "Piano".

1999
Ostatni raz w Toruniu. Gośćmi festiwalu są światowej sławy reżyserzy, m.in. Emir Kusturica i Peter Weir.

2000
Po raz pierwszy w Łodzi. Entuzjastą festiwalu i jego promotorem w świecie staje się David Lynch.

2009
70 tys. festiwalowych gości na festiwalowych imprezach.
strona: 1 z 1

regulamin

szuka kolejnych naiwnych dakari (gość)
2010-02-07 18:32

Podzielam zdanie jednego z przedmowcow. Podpisujac umowe z panem Zydowiczem, dopracujcie ja w najdrobniejszych szczegolach. Torun juz zostal oszukany, Lodz po 10 latach tez sie zorientowala ze cos jest nie tak, Gdynia zaczyna sie dynamicznie rozwijac, wiec pan Z. chce wykorzystac okazje, wyciagnac jak najwiecej pieniedzy... zawsze to bedzie festiwal pana Z., nigdy festiwal miasta w ktorym organizuje i pamietajcie o tym - jesli nie zaplacicie odpowiedniej sumy pieniedzy w kolejnym roku, festiwal pojdzie dalej... I naprawde, sprawdzie kilka razy umowe zanim ja podpiszecie, w Toruniu do tej pory nie moga odzyskac zabytkowego obiektu na Rynku...

500 mln łodzianin (gość)
2010-02-02 21:08

Żydowicz chce odejść z Łodzi po nieudanym szantażu rady miejskiej. Chciał wyciągnąć na nowoprojektowane centrum festiwalowe bez jakiegokolwiek planu fainansowego 500 mln zł. Oczywiście centrym festiwalowe miało być spółką Łodzi i Żydowicza. On daje pomysł - miasto 500 mln a dzielą się po połowie. Rada miejska nie zgodziła się na to, więc szuka kolejnych naiwnych. Tylko jak długo będzie w Gdyni? I ile od Gdyni zarząda w tym, czy następnym roku?
I czy znajdzie się kolejne po Gdyni miasto które przyjmie Żydowicza.
I jeszcze jedno przez 10 lat Lynch, któremu autentycznie Łódź się podoba, wiele o Łodzi mówił w mediach zachodnich. Czy teraz on i jego koledzy zrozumieją dlaczego przenoszą festiwal do Gdyni? I czy teraz to Gdynię będzie reklamował? Coś nie chce mi się wierzyć.

Zydorowicz gra taka sama gre (gość)
2010-02-02 19:32

jak burmistrz Miedzyzdroji , kiedy tracil Festiwal Gwiazd .Rozgrywa dwa miasta kto da wiecej a w rezultacie rozmydli sie tylko Festiwal i bedzie po polsku .

O'K niech torunskii padales wpadnie w Gdynski cannales. (gość)
2010-02-02 19:27

Miasto festywalowe :-) lyka wszystko.

Spotka Was to samo co Toruń i Łódź OsaJedynieSłuszny (gość)
2010-02-02 18:04

Jeżeli przyjmiecie do siebie pan M. Ż., to tak jakbyście założyli sobie stryczek na szyi. To jest studnia bez dna. Z każdym rokiem woła jeszcze więcej i jeszcze więcej kasy. Skoro Was stać, to ok.

Jednak podpisując umowę z Tym człowiekiem należy dopracować każdy szczegół, nawet sposób zatrudniania zwykłych pracowników.

Pozdrowienia z Łodzi

Ps. Może podrzucimy Wam to kukułcze jajo.

ZOBACZ KONIECZNIE